sobota, 21 listopada 2009
Wiara vs Religia- takie rzeczy tylko u nas!!
Tak- niektórzy może sądzą inaczej, ale w Toruniu dotychczas wiara i religia były oddzielone od siebie niezwykłym murem.Tak w każdym razie można dowiedzieć się tu. Na szczęście dzięki kosmicznej muzyce udało się zburzyć ten mur!! Kit, że Fides et Ratio znaczy wiara i rozum, ale przecież to detal.Wiara staje się na naszych oczach częścią religii!! DEO GRATIAS!! Najważniejsze że teraz już jest oki.
Strach się bać co jeszcze będzie łączone u nas. Niecierpliwie czekam :D
piątek, 20 listopada 2009
Beatyfikacja- czyli czy ta karczma ,,RZYM" się nazywa.
Beatyfikacja- akt kościelny wydawany przez Kościół , uznający osobę zmarłą za Błogosławioną, zezwalający na publiczny kult, ale o charakterze lokalnym (np. w diecezji).Wszystkich zainteresowanych informuje się że BEATYFIKACJA JEST ZEZWOLENIEM NA KULT LOKALNY!!!!. Lokalny- to jest w diecezji zmarłego.
W przypadku Sługi Bożego Jana Pawła II diecezją tą jest RZYM
i tylko tam może być oddawany publiczny kult. Dopiero Kanonizacja zezwala na kult w całym Kościele Powszechnym.
Ku pamięci tym wszystkim, którzy już chcą budować ołtarze, kościoły pw. bł. Jana Pawła II.
:)
Religijność Leminga
,,Religia nie jest ani wnioskiem z rozumowania ani wymogiem etycznym ani stanem wrażliwości, ani instynktem, ani produktem społecznym.Religia nie ma źródeł w człowieku."
,,W stuleciach pustyni duchowej tylko ten zdaje sobie sprawę, ze epoka kona kto ma jeszcze dostęp do podziemnych źródeł."
,,Zadaniem Kościoła nie jest dostosowanie chrześcijaństwa do świata, ani nawet dostosowanie świata do chrześcijaństwa; Jego zadaniem jest utrzymanie kontr-świata w świecie."
,,Starożytny Kościół mógł przystosować się do świata hellenistycznego, gdyż starożytna cywilizacja miała charakter religijny. We współczesnym świecie Kościół jeśli paktuje, zaczyna się rozkładać."
,,Współczesny Kościół z upodobanie praktykuje swego rodzaju katolicyzm wyborczy. Przedkłada entuzjazm mas nad jednostkowe nawrócenie."
,,W swym dziecinnym i próżnym wysiłku oczarowania ludu współczesny kler przyznaje socjalistycznym programom funkcje schematów realizacji Ośmiu Błogosławieństw.Sztuczka polega na sprowadzeniu do struktury kolektywnej i zewnętrznej wobec jednostki zachowania które, jeśli nie jest indywidualne i wewnętrzne, jest niczym.Współczesny kler naucza, inaczej mówiąc ze istnieje reforma społeczna zdolna wymazać skutki grzechu.Z tego zaś można wydedukować bezużyteczność odkupienia dokonanego przez Chrystusa."
Kolejny raz zegar zatacza koło, kolejny raz idą Święta Bożego Narodzenia, po raz kolejny zaczyna się nowy rok liturgiczny. Świat Chrześcijański wkracza w Adwent, czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. Na Boże Narodzenie, na Paruzję.
Czas gdy coś się kończy to doskonały czas podsumowań. Czas na to by się zastanowić i porozmyślać co się dzieje dookoła, co się dzieje w nas. Co nam dał ten rok. Czy udało się nam zrobić coś by nasza wiara była lepsza.
Być może po raz kolejny udamy się na Pasterkę( bo to taki ładny zwyczaj, wszyscy chodzą to i ja), udamy się na firmową wigilię( łamiąc się opłatkiem z nielubianymi współpracownikami,bez żadnego religijnego podtekstu, ot- kwadrans na kawę), 1 raz w roku pójdziemy do Spowiedzi Świętej( 2 raz oczywiści w Wielkanoc, bo przecież częściej nie trzeba). I potem cały Boży rok w Niedzielę do Kościoła na tą samą godzinę( bo po co na inną, inna mi nie pasuje, mam przecież tyle obowiązków, a najlepiej iść w sobotni wieczór by w Niedzielę nic nie robić), Post Piątkowy( no jasne że tak- mięska nie bo taki zwyczaj, za to na miasto na pary- oczywiście).ITP...
Religijność lemingów jest dziś oficjalną religijnością polaków. Młodych już w szczególności. Idę do Kościoła( na pielgrzymkę, do Lednicy,Częstochowy) bo mama,tata, babcia kazała. No i co by powiedziała reszta..;
Pierwsza Komunia, Bierzmowanie, Ślub w Kościele..no inaczej przecież nie wolno- co by ludzie powiedzieli, przecież wszyscy tak robią to i ja muszę. Co z tego że nie mam pojęcia co to znaczy żal za grzechy, silne postanowienie poprawy, a przed ślubem mam z żoną jeden i ten sam adres. Tak to dziś jest.
Religijność lemingów- byle razem, byle masą, i byle w dobrym towarzystwie bo nie uśmiecha mi się samemu marznąć w Kościele. Zastanawiam się jeszcze tylko czemu kazanie takie długie bo i tak ten ksiądz gada bez sensu. No i po co takie długie przerwy.Mogli by to 10 razy szybciej zrobić. No tak- następnym razem przyjdę na inną godzinę. Tam jest taki fajny ksiądz. Bardzo fajny- i taki luzak, młodzieżowy..
Zastanówmy się- w ostatnią Niedzielę Roku Liturgicznego- czy jestem lemingiem? Po co idę do Kościoła. Czy tylko dlatego że jest Niedziela? Czy coś jeszcze mnie motywuje? Czy mechanicznie powtarzam w Kościele regułki wyuczone na katechezie, czy też wyznając wiarę w JEDEN ŚWIĘTY I APOSTOLSKI KOŚCIÓŁ mam na myśli fakt iż tylko w TYM KOŚCIELE mogę być Zbawiony. Czy mówiąc JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM faktycznie staramy się zapomnieć o urazach i krzywdach doznanych od innych i szczerze wybaczyć?
Czy Błogosławieństwo na zakończenie Mszy Świętej traktuje jak sygnał do przepychania się do wyjścia, czy też Błogosławieństwo Boga Żywego który błogosławi mi na tydzień pracy bym wzrastał w wierze.

Albo wierzę, albo nie. Tyle. Nie ma wiary, bez uczynków. A wiara jest łaską.
,,W stuleciach pustyni duchowej tylko ten zdaje sobie sprawę, ze epoka kona kto ma jeszcze dostęp do podziemnych źródeł."
,,Zadaniem Kościoła nie jest dostosowanie chrześcijaństwa do świata, ani nawet dostosowanie świata do chrześcijaństwa; Jego zadaniem jest utrzymanie kontr-świata w świecie."
,,Starożytny Kościół mógł przystosować się do świata hellenistycznego, gdyż starożytna cywilizacja miała charakter religijny. We współczesnym świecie Kościół jeśli paktuje, zaczyna się rozkładać."
,,Współczesny Kościół z upodobanie praktykuje swego rodzaju katolicyzm wyborczy. Przedkłada entuzjazm mas nad jednostkowe nawrócenie."
,,W swym dziecinnym i próżnym wysiłku oczarowania ludu współczesny kler przyznaje socjalistycznym programom funkcje schematów realizacji Ośmiu Błogosławieństw.Sztuczka polega na sprowadzeniu do struktury kolektywnej i zewnętrznej wobec jednostki zachowania które, jeśli nie jest indywidualne i wewnętrzne, jest niczym.Współczesny kler naucza, inaczej mówiąc ze istnieje reforma społeczna zdolna wymazać skutki grzechu.Z tego zaś można wydedukować bezużyteczność odkupienia dokonanego przez Chrystusa."
Kolejny raz zegar zatacza koło, kolejny raz idą Święta Bożego Narodzenia, po raz kolejny zaczyna się nowy rok liturgiczny. Świat Chrześcijański wkracza w Adwent, czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. Na Boże Narodzenie, na Paruzję. Czas gdy coś się kończy to doskonały czas podsumowań. Czas na to by się zastanowić i porozmyślać co się dzieje dookoła, co się dzieje w nas. Co nam dał ten rok. Czy udało się nam zrobić coś by nasza wiara była lepsza.
Być może po raz kolejny udamy się na Pasterkę( bo to taki ładny zwyczaj, wszyscy chodzą to i ja), udamy się na firmową wigilię( łamiąc się opłatkiem z nielubianymi współpracownikami,bez żadnego religijnego podtekstu, ot- kwadrans na kawę), 1 raz w roku pójdziemy do Spowiedzi Świętej( 2 raz oczywiści w Wielkanoc, bo przecież częściej nie trzeba). I potem cały Boży rok w Niedzielę do Kościoła na tą samą godzinę( bo po co na inną, inna mi nie pasuje, mam przecież tyle obowiązków, a najlepiej iść w sobotni wieczór by w Niedzielę nic nie robić), Post Piątkowy( no jasne że tak- mięska nie bo taki zwyczaj, za to na miasto na pary- oczywiście).ITP...
Religijność lemingów jest dziś oficjalną religijnością polaków. Młodych już w szczególności. Idę do Kościoła( na pielgrzymkę, do Lednicy,Częstochowy) bo mama,tata, babcia kazała. No i co by powiedziała reszta..;
Pierwsza Komunia, Bierzmowanie, Ślub w Kościele..no inaczej przecież nie wolno- co by ludzie powiedzieli, przecież wszyscy tak robią to i ja muszę. Co z tego że nie mam pojęcia co to znaczy żal za grzechy, silne postanowienie poprawy, a przed ślubem mam z żoną jeden i ten sam adres. Tak to dziś jest.
Religijność lemingów- byle razem, byle masą, i byle w dobrym towarzystwie bo nie uśmiecha mi się samemu marznąć w Kościele. Zastanawiam się jeszcze tylko czemu kazanie takie długie bo i tak ten ksiądz gada bez sensu. No i po co takie długie przerwy.Mogli by to 10 razy szybciej zrobić. No tak- następnym razem przyjdę na inną godzinę. Tam jest taki fajny ksiądz. Bardzo fajny- i taki luzak, młodzieżowy..
Zastanówmy się- w ostatnią Niedzielę Roku Liturgicznego- czy jestem lemingiem? Po co idę do Kościoła. Czy tylko dlatego że jest Niedziela? Czy coś jeszcze mnie motywuje? Czy mechanicznie powtarzam w Kościele regułki wyuczone na katechezie, czy też wyznając wiarę w JEDEN ŚWIĘTY I APOSTOLSKI KOŚCIÓŁ mam na myśli fakt iż tylko w TYM KOŚCIELE mogę być Zbawiony. Czy mówiąc JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM faktycznie staramy się zapomnieć o urazach i krzywdach doznanych od innych i szczerze wybaczyć?
Czy Błogosławieństwo na zakończenie Mszy Świętej traktuje jak sygnał do przepychania się do wyjścia, czy też Błogosławieństwo Boga Żywego który błogosławi mi na tydzień pracy bym wzrastał w wierze.

Albo wierzę, albo nie. Tyle. Nie ma wiary, bez uczynków. A wiara jest łaską.
środa, 18 listopada 2009
POCZATEK, czyli dlaczego nie zawsze warto obchodzić 600-ne rocznice.
Jak niemal cała Polska wie, Toruń i Bydgoszcz, mimo bliskiego położenia nie pałają do siebie sympatią. Dziś na szczęście nie odbywa się to za pomocą regularnych bitew( acz nie wykluczam..) ale emocje wyładowywane są na niwie sportowej. Unibax z Polonią, Zawisza z Elaną.. trochę jest. Dodatkowo na niwie politycznej miasta rywalizują ze sobą o instytucje i urzędy. Wszakże podobnie jak Toruń, Bydgoszcz jest również stolicą naszego wspólnego województwa, które jako-tako wrosło w krajobraz Polski.
Torunianie często określani są mianem Krzyżaków,do bydgoszczan natomiast przylgnęło miano tyfusów. Nie wnikam skąd się owi tyfusi wzięli- są to rozważania na zupełnie inny czas. Jednak Krzyżacy...wiadomo.
Krzyżacy w Toruniu urzędowali od samego założenia miasta aż do marca 1454 roku. I naturalnie odrazu zabrali się za podbój. Bydgoszcz zakosztowała Krzyżackiego miecza w połowie 1330 r. gdy Krzyżacy kilka razy napadali na Kujawy i pogranicze pomorsko-wielkopolskie - zdobywając grody Raciążek, Radziejów, Wyszogród, Nakło i Bydgoszcz. W wyniku akcji zaczepnej Łokietka wraz z Gedyminem we wrześniu 1330 r. Polska odzyskała jedynie dwa ostatnio
zagrabione grody - Wyszogród i Bydgoszcz. W 1331 r. Krzyżacy urządzili aż dwie wyprawy.Pierwsza z nich w lipcu dotarła przez Bydgoszcz którą Krzyżacy wzięli szturmem.
Załoga toruńskiego zamku miała wielki wpływ na zdobycie Bydgoszczy w 1409 roku. Przypada właśnie 600 rocznica tego wydarzenia. Ani Bydgoszcz, ani Toruń jakoś szczególnie jej nie obchodzą. A szkoda. Krzyżacy nadal są w powszechnej świadomości traktowani jak obcy, których nie ma, nie było i nie mamy z Nimi nic wspólnego- najlepiej zapomnieć. Prawie jak kiedyś, gdy uznawano historię Francji liczoną tylko po rewolucji. Chlodwik- to nie francja, Krzyżacy- to nie Toruń.

Czas w Toruniu przypomnieć czasy Krzyżaków. Za rok przypada 600-na rocznica victorii Grunwaldzkiej w której po stronie Zakonu walczyła również Toruńska załoga. Przypomnijmy o tym.
Tak czy inaczej:
Toruń- Bydgoszcz: 3:0 w zdobyciach zamków wzajemnych.
Torunianie często określani są mianem Krzyżaków,do bydgoszczan natomiast przylgnęło miano tyfusów. Nie wnikam skąd się owi tyfusi wzięli- są to rozważania na zupełnie inny czas. Jednak Krzyżacy...wiadomo.Krzyżacy w Toruniu urzędowali od samego założenia miasta aż do marca 1454 roku. I naturalnie odrazu zabrali się za podbój. Bydgoszcz zakosztowała Krzyżackiego miecza w połowie 1330 r. gdy Krzyżacy kilka razy napadali na Kujawy i pogranicze pomorsko-wielkopolskie - zdobywając grody Raciążek, Radziejów, Wyszogród, Nakło i Bydgoszcz. W wyniku akcji zaczepnej Łokietka wraz z Gedyminem we wrześniu 1330 r. Polska odzyskała jedynie dwa ostatnio
zagrabione grody - Wyszogród i Bydgoszcz. W 1331 r. Krzyżacy urządzili aż dwie wyprawy.Pierwsza z nich w lipcu dotarła przez Bydgoszcz którą Krzyżacy wzięli szturmem.
Załoga toruńskiego zamku miała wielki wpływ na zdobycie Bydgoszczy w 1409 roku. Przypada właśnie 600 rocznica tego wydarzenia. Ani Bydgoszcz, ani Toruń jakoś szczególnie jej nie obchodzą. A szkoda. Krzyżacy nadal są w powszechnej świadomości traktowani jak obcy, których nie ma, nie było i nie mamy z Nimi nic wspólnego- najlepiej zapomnieć. Prawie jak kiedyś, gdy uznawano historię Francji liczoną tylko po rewolucji. Chlodwik- to nie francja, Krzyżacy- to nie Toruń.
Czas w Toruniu przypomnieć czasy Krzyżaków. Za rok przypada 600-na rocznica victorii Grunwaldzkiej w której po stronie Zakonu walczyła również Toruńska załoga. Przypomnijmy o tym.
Tak czy inaczej:
Toruń- Bydgoszcz: 3:0 w zdobyciach zamków wzajemnych.
sobota, 7 listopada 2009
Dominus Iesus- zapomniani książęta
Wyznając wiarę w ,,Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościół” nie zapominam że Toruń przez wiele lat zdominowany był przez herezję luterańską, która to na stale wryła się w dzieje miasta, a także splotła wiele historii ludzkich z tymże miastem.
Kościół który nosi dziś wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny oraz bł. x. Stefana Wincentego Frelichowskiego, w latach 1557-1724 był przejęty przez Miasto i uczyniono z tej starożytnej świątyni Zbór Luterański. Na powrót po tzw. ,,Tumulcie Toruńskim” został przywrócony prawowiernym właścicielom tj. spadkobiercom franciszkanów- Bernardynom.
W okresie zarządu luterańskiego kościół był miejscem pochówku wielu znacznych mieszczan, będących w tym okresie zwolennikami herezji luterańskiej. Jednak miejsce wiecznego spoczynku w Kościele znalazło także wielu ludzi którzy nie byli w sposób bezpośredni związani z Toruniem. A są to postacie niezwykle ciekawe. Na pierwszym miejscu należy wymienić osobę tytułującą się następująco ,, Anna z Łaski Bożej Królewna Szwedzka, Gocka, Wendeńska, Wielkiego Księstwa Finlandzkiego dziedziczka" etc. Anna Sveriges Princeska- Anna Królewna Szwedzka, znana dziś w Polsce jako Anna z Wazów (Wazówna) jest powszechnie uznana jako najwyższego urodzenia osoba pochowana w toruńskim Kościele Mariackim. Większość osób, przewodników, tekstów i opracowań dotyczących Świątyni uznaje że pochówek Anny z Wazów za jedyny pochówek w Toruniu kogoś z rodziny królewskiej. Od czasu do czasu może przytoczy się jeszcze trzewia Jana Olbrachta zamknięte w drewnianej skrzynce, ukryte gdzieś pod posadzką Katedry Świętojańskiej.
Jednak należy pisząc o pochówkach Królewskich w Toruniu przypomnieć bardzo zapomniany pochówek. A pochodzący z rodu sięgającego swą historią do 1080 roku.
Mam na myśli znajdujący się….także w kościele Mariackim grobowiec. Zapomniany grobowiec. Trzech mężów- Sueno Martialisa Edenolfusa-księcia wirtemberskiego(książę, należący do śląskiej linii dynastii, urodził się na zamku w Brenz l czerwca 1629 r. Zmarł 10 maja 1656 r. w Prusach Królewskich w Golubiu nad Drwęcą. W krypcie Księcia spoczywają także kości dwóch książąt von Hohenlohe. Zapomniane groby książęce są gdzieś pod posadzką czcigodnej Świątyni. Fakt, iż byli oni protestantami, wróży im raczej wieczne potępienie, gdyż tylko w Kościele Katolickim jest pełnia Prawdy i Zbawienie, jednak nie znane są granice Bożego Miłosierdzia i kto wie, czy w godzinę śmierci Książęta nie wyznali w sercu Wiary.
Z pochówkiem Księcia Sueno Martialisa Edenolfusa związana jest bardzo ciekawa historia. Aby pocieszyć rodziców księcia po stracie 27-letniego syna, który poniósł śmierć w służbie szwedzkiego króla, przesłano im wiadomość o godnym miejscu jego pochowania w krypcie grobowca szwedzkiej królewny w kościele Mariackim w Toruniu. Z listu wysłanego z Torunia 29 lipca 1656 r. prawie trzy miesiące po śmierci księcia wynika, że zmarł on w 14 dni po Wielkiej Nocy i nie został od razu pochowany. Autor pisze, że kiedy widział Edenolfusa krótko przed śmiercią u swojej matki, już wtedy wyglądał bardzo niezdrów. Pokonała go jakaś tajemnicza „miejscowa choroba". Jego ciało przetransportowane do Torunia, wobec zawieruchy wojennej i trudnej w takiej sytuacji podróży, zostało pochowane po cichu, wieczorem w kościele Mariackim na Starym Mieście w Toruniu. Księciu towarzyszyli z pochodniami generał brygady i Główny Namiestnik miasta o nazwisku Marckfeldt. Oni to pozostawili ciało, a więc nie pogrzebali, we wspomnianym kościele luterańskim, w sklepionym pomieszczeniu. Owej Wielkanocy na tę nierozpoznaną chorobę zmarło także dwóch książąt von Hohenlohe. Ich zwłoki miały być zostawione w tym samym sklepionym pomieszczeniu, do którego trafił Edenolfus. Nie zostało wyraźnie powiedziane, co stało się ze zmarłymi. W pismach z tego okresu wyrażano nadzieje na powtórny, bardziej ceremonialny i stosowny dla księcia wirtemberskiego pochówek w przyszłości po zakończeniu działań wojennych. Podejrzewano współcześnie że owo sklepione pomieszczenie to krypta Anny z Wazów jednak księżniczka w grobowcu spoczywała sama jak wynika z niedawnych badań. Kości trzech książąt zapewne spoczywają gdzieś w kościele Najświętszej Panny Marii, ale będzie trudno ustalić miejsce ich złożenia, jeśli w ogóle kiedykolwiek będzie to możliwe.
Trzech zapomnianych przez ludzi i historię Książąt.
Ze względu na zapomnienie przez ludzi i historię miej Boże litość.
Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis. Requiescant in pace. Amen.
środa, 4 listopada 2009
Krzyż Chrystusa – znakiem chluby wierności i zwycięstwa- JE Abp Raphael Cheenath w Toruniu
Mamy już w Europie, niedługo z pewnością także w Polsce, uwerturę do prześladowań Wierzących. Warto zatem uczyć się od tych którzy krwią własną świadczą że Jezus Chrystus jest Zbawicielem. A nie jakiś mahomet,budda czy ktośtamjeszcze.
Dziś(4 listopada) a także jutro Toruń będzie miał honor gościć Jego Ekscelncję ks. abp Abp Raphaela Cheenatha.
Abp Raphael Cheenath urodził się 29 grudnia 1934 roku w miejscowości Pallissery, w diecezji Trichur w stanie Kerala. Wywodzi się z najstarszej chrześcijańskiej wspólnoty, która przyjęła wiarę od św. Tomasza Apostoła. Jest drugim z jedenaściorga dzieci. Jego starsza siostra została karmelitanką (wschodniego rytu) w Kerala.
Studia wyższe ukończył w swoim mieście, Cherpu. W 1953 roku wstąpił do zakonu werbistów. Licencjat z filozofii i teologii uzyskał na Papieskim Wydziale w Pune, gdzie jako 29-latek został wyświęcony na kapłana w 1963 roku. W pierwszych latach swojego kapłaństwa był wychowawcą seminarzystów - najpierw 4 lata w niższym seminarium w Changanasherry w stanie Kerala, a następnie 5 lat w Wyższym Seminarium Papieskim w Pune - jako dyrektor ekonomiczny, prefekt, rektor, mistrz nowicjatu, ojciec duchowny i wiceprowincjał.
W 1972 roku został wybrany prowincjałem werbistów w południowej prowincji Indii. Był nim zaledwie sześć miesięcy, bowiem w czasie kapituły generalnej zgromadzenia w 1972 roku został wybrany jednym z sześciu radnych generalnych werbistów w Rzymie. Mimo pięcioletniej kadencji, dwa lata później, w lutym 1974 roku, został mianowany przez papieża Pawła VI biskupem i powrócił do Indii - do diecezji Sambalpur z siedzibą w Rourkela. Jako zawołanie biskupie wybrał wówczas cytat z listów św. Pawła oddający jego posłannictwo misyjne: „Stać się wszystkim dla wszystkich" (1 Kor 9, 22).
W 1979 roku diecezja ta została podzielona na dwie części - Rourkela i Sambalpur. Wówczas bp Cheenath przeniósł się z do miasta Sambalpur. W tym czasie został wybrany sekretarzem Regionalnej Konferencji Biskupów Orisa. Zajmował się także apostolatem biblijnym i katechetycznym w regionie (należało do niego 5 diecezji).
Jan Paweł II mianował 11 sierpnia 1985 roku bp. Cheenatha arcybiskupem Cuttack-Bhubaneswar. Bhubaneswar jest stolicą indyjskiego stanu Orisa. W tym samym roku został on wybrany przewodniczącym Regionalnej Konferencji Biskupów stanu Orisa. W 1987 roku został mianowany członkiem zarządu indyjskiej Caritas, a dwa lata później został przewodniczącym Komisji Sprawiedliwości, Rozwoju i Pokoju Konferencji Katolickich Biskupów Indii (CBCI - Catholic Bishops' Conference of India).
Oprócz rodzinnego języka Malayalam, włada także innymi językami indyjskimi: Hindi, Sadri i Oriya. Mówi także biegle po angielsku, uczył się także łaciny i niemieckiego.
Niestety- nie jest planowane żadne spotkanie w szerszym gronie z udziałem JE ks. bp Cheenathy w Toruniu poza spotkanie z studentami WSKSiM oraz z JE ks.dr.bp Andrzejem Suskim Ordynariuszem Toruńskim.
Nie mniej jednak warto pamiętać że w Indiach chrześcijanie są mordowani na skalę olbrzymią. Są mordowani- warto przypomnieć to naszym niektórym reprezentantom. Podczas gdy Parlament Europejski ugania się za prawami do internetu tam ludzie giną za wiarę. Dają świadectwo wiary. Pamiętajmy o tym w czasie listopadowej zadumy.
Dziś(4 listopada) a także jutro Toruń będzie miał honor gościć Jego Ekscelncję ks. abp Abp Raphaela Cheenatha.
Abp Raphael Cheenath urodził się 29 grudnia 1934 roku w miejscowości Pallissery, w diecezji Trichur w stanie Kerala. Wywodzi się z najstarszej chrześcijańskiej wspólnoty, która przyjęła wiarę od św. Tomasza Apostoła. Jest drugim z jedenaściorga dzieci. Jego starsza siostra została karmelitanką (wschodniego rytu) w Kerala.
Studia wyższe ukończył w swoim mieście, Cherpu. W 1953 roku wstąpił do zakonu werbistów. Licencjat z filozofii i teologii uzyskał na Papieskim Wydziale w Pune, gdzie jako 29-latek został wyświęcony na kapłana w 1963 roku. W pierwszych latach swojego kapłaństwa był wychowawcą seminarzystów - najpierw 4 lata w niższym seminarium w Changanasherry w stanie Kerala, a następnie 5 lat w Wyższym Seminarium Papieskim w Pune - jako dyrektor ekonomiczny, prefekt, rektor, mistrz nowicjatu, ojciec duchowny i wiceprowincjał.
W 1972 roku został wybrany prowincjałem werbistów w południowej prowincji Indii. Był nim zaledwie sześć miesięcy, bowiem w czasie kapituły generalnej zgromadzenia w 1972 roku został wybrany jednym z sześciu radnych generalnych werbistów w Rzymie. Mimo pięcioletniej kadencji, dwa lata później, w lutym 1974 roku, został mianowany przez papieża Pawła VI biskupem i powrócił do Indii - do diecezji Sambalpur z siedzibą w Rourkela. Jako zawołanie biskupie wybrał wówczas cytat z listów św. Pawła oddający jego posłannictwo misyjne: „Stać się wszystkim dla wszystkich" (1 Kor 9, 22).
W 1979 roku diecezja ta została podzielona na dwie części - Rourkela i Sambalpur. Wówczas bp Cheenath przeniósł się z do miasta Sambalpur. W tym czasie został wybrany sekretarzem Regionalnej Konferencji Biskupów Orisa. Zajmował się także apostolatem biblijnym i katechetycznym w regionie (należało do niego 5 diecezji).
Jan Paweł II mianował 11 sierpnia 1985 roku bp. Cheenatha arcybiskupem Cuttack-Bhubaneswar. Bhubaneswar jest stolicą indyjskiego stanu Orisa. W tym samym roku został on wybrany przewodniczącym Regionalnej Konferencji Biskupów stanu Orisa. W 1987 roku został mianowany członkiem zarządu indyjskiej Caritas, a dwa lata później został przewodniczącym Komisji Sprawiedliwości, Rozwoju i Pokoju Konferencji Katolickich Biskupów Indii (CBCI - Catholic Bishops' Conference of India).
Oprócz rodzinnego języka Malayalam, włada także innymi językami indyjskimi: Hindi, Sadri i Oriya. Mówi także biegle po angielsku, uczył się także łaciny i niemieckiego.
Niestety- nie jest planowane żadne spotkanie w szerszym gronie z udziałem JE ks. bp Cheenathy w Toruniu poza spotkanie z studentami WSKSiM oraz z JE ks.dr.bp Andrzejem Suskim Ordynariuszem Toruńskim.
Nie mniej jednak warto pamiętać że w Indiach chrześcijanie są mordowani na skalę olbrzymią. Są mordowani- warto przypomnieć to naszym niektórym reprezentantom. Podczas gdy Parlament Europejski ugania się za prawami do internetu tam ludzie giną za wiarę. Dają świadectwo wiary. Pamiętajmy o tym w czasie listopadowej zadumy.
Krzyż...acy czyli o zburzeniu kaplicy przez dobrych chrześcijan.
Jeden z czytelników zwrócił mi uwagę, że na blogu nie wspominam ni słowem o Zakonie Krzyżackim i o tym jaki jest mój stosunek do dziedzictwa, które zostało nam po Ordo fratrum domus hospitalis Sanctae Mariae Theutonicorum in Jerusalem. Dlatego też chciałbym to nadrobić właśnie niniejszym wpisem.
W ostatnich dniach mieliśmy to ciekawe doświadczenie by usłyszeć o fakcie iż Europejski Trybunał w Strasburgu zawyrokował iż krzyż na ścianie w szkole jest czymś...NIEDOPUSZCZALNYM. Uznał, że wieszanie krzyży w klasach to naruszenie „prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” oraz „wolności religijnej uczniów”. O tym, że mi przeszkadza trąbienie w mediach o tym jaka wspaniała jest Wspólnota Europejska, że dała na to i na tamto, a tu pozwala na dodatkową biurokrację, nikt nie poradzi. Ale może się w końcu zbiorę i wyśle pozew do Wysokiego Trybunału że na brzydzę się flagą UE na każdym urzędzie i skrzyżowaniu,że uraża Ona moje uczucia. Ale to melodia przyszłości.
W takich chwilach żałuję, że nie ma już zakonów rycerskich sensu stricte. Bo który z chrześcijan nie patrzył by teraz z radością na uzbrojoną krucjatę kierująca się do Strasburga i w sposób tradycyjny uświadamiający Wysokiemu Trybunałowi co powinno być. Było by miło..ale nie jest. I nie będzie. Inne czasy, inni ludzie..;
Mimo wszystko jednak Krzyżacy także są w Polsce, a nawet w Toruniu tematem zakazanym. W dodatku w Toruniu prawnie- Rada Miasta po zburzeniu zamku krzyżackiego zakazała go odbudować. Niby stało się to z obawy, by zamku nie obsadziła załoga królewska, ale tak czy inaczej osobiście wątpię, że jakakolwiek królewska załoga kiedykolwiek obsadzi zamek. A ruina nadal straszy.
Nie tak dawno pojawił się pomysł budowy pomnika założyciela miasta. No a kto miasto założył? Dokument lokacyjny dla Torunia został wystawiony 28 grudnia 1233 r. przez wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Hermana von Salza i preceptora na Słowiańszczyznę i Prusy Hermana Balka. Toruń został zatem założony przez Krzyżaków i podlegał ich zarządowi aż do 1454 r., kiedy w ramach tzw. inkorporacji został włączony w granice Rzeczypospolitej (za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka).
Heca.. zamiast tego powstał kolejny pomnik Jana Pawła II oraz Planetoidy. Zapomniał bym o sławnym już Słoniu.
Wracając do Zamku. Wiadomo, że zamek i stołp stanowiący jego integralną część był ośrodkiem Krzyżackiego nadzoru nad miastem. Nadzór ten był z czasem coraz bardziej uciążliwy- zamiast 2/3 obrońców na murach miasta, Zakon dawał 2/3 uciśnień fiskalnych na mieszczan (prawie jak w Unii). Na zamku jednak istniała też kaplica.W źródłach Krzyżackich odnajdujemy informację, że w 1263 roku trwały prace przy wznoszeniu kaplicy zamkowej, a wszyscy budujący ją mieli dostać od biskupa warmińskiego Anzelma odpust. Niektórzy mówią że to była kaplica krzyżacka, ściśle niemiecka i w ogóle nie należy jej traktować jako miejsca kultu. Zapominają jednak że w latach 1410-1411 zamek- a więc i kaplica były w rękach polskich. Dodatkowo pozwolę sobie dać upust moim monarchistycznym przekonaniom i wspomnę że jako miejsce reprezentacyjne w zamku była ona Kaplica miejscem wielu ważnych uroczystości- gościli w niej między innymi królowie czescy - Jan Luksemburski oraz Karol IV (w marcu 1329 r. Jan Luksemburski zawarł w Toruniu z wielkim mistrzem Wernerem von Orseln układ przeciw królowi Łokietkowi)
Toruń jako pierwsze miasto w czasie wojny 13-letniej wypowiedział posłuszeństwo Suzerenowi.Zły to ptak co własne gniazdo kala jednak należy zwrócić uwagę jak to się odbyło- 4 lutego 1454 roku Tajna Rada wysyłając z Torunia do Malborka "wielkie" poselstwo formalnie wypowiedziała wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu posłuszeństwo, a już 7 lutego 1454 roku mieszczanie toruńscy podjęli atak na zamek. Trochę mi to przypomina wręczenie przez ZSRR ambasadorowi polskiemu noty 17 września 1939 roku..ale pomijam. Rzeczony atak nie przyniósł żadnych rezultatów. Po nieudanym szturmie rozpoczęło się oblężenie. Nieliczna załoga krzyżacka postanowiła bronić zamku. Do obrońców dołączyli uciekinierzy z miasta czyli urzędnicy krzyżaccy, nieliczni zakonnicy, garstka rycerzy w służbie Zakonu. Liczba obrońców nie przekraczała 200. Na zamku znajdowało się także dwóch księży. W trakcie oblężenia Krzyżacy prowadzili z mieszczanami negocjacje. Początkowo komtur zamku Albrecht Kalb odmówił poddania się, jednakże z braku środków do obrony (brak prochu, bełtów do kusz) i żywności poddał zamek 8 lutego 1454 roku. Prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, że nie utrzyma zamku zwłaszcza, że mieszczanie prowadzili skuteczny ostrzał z dział. Ponadto rycerze zaciężni wynajęci przez torunian szykowali się do decydującego szturmu właśnie 8 lutego. Po zdobyciu zamku w ciągu kilku miesięcy przy pomocy opłaconych przez miasto cieśli, murarzy, robotników zamek główny i część przedzamcza rozebrano. Zostawiono jedynie Gdanisko, szpital i kilka innych budowli takich jak np. młyny. Zamek główny uległ praktycznie zniszczeniu, w niektórych miejscach rozebrany nawet do poziomu piwnic, które to zasypano później gruzem. Cegły z rozbiórki posłużyły jako budulec. Wkrótce Rada Miasta Torunia podjęła decyzję, aby pozostałości zamku stały się miejscem wysypywania śmieci. Kaplica zamkowa zmieniła się w śmietnisko.
To chyba najbardziej zapomniane miejsce kultu w Toruniu. Nie dość że zapomniane to zmienione w śmietnisko. Wymazane z przewodników. Dziś, gdy istnieje REALNA szansa na to że już niedługo Kościół zejdzie do podziemi należy szczególnie pamiętać o ruinach. Tam jest wieniec łask które wymodlone przez wieki czekają na depozytariusza.
W ostatnich dniach mieliśmy to ciekawe doświadczenie by usłyszeć o fakcie iż Europejski Trybunał w Strasburgu zawyrokował iż krzyż na ścianie w szkole jest czymś...NIEDOPUSZCZALNYM. Uznał, że wieszanie krzyży w klasach to naruszenie „prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” oraz „wolności religijnej uczniów”. O tym, że mi przeszkadza trąbienie w mediach o tym jaka wspaniała jest Wspólnota Europejska, że dała na to i na tamto, a tu pozwala na dodatkową biurokrację, nikt nie poradzi. Ale może się w końcu zbiorę i wyśle pozew do Wysokiego Trybunału że na brzydzę się flagą UE na każdym urzędzie i skrzyżowaniu,że uraża Ona moje uczucia. Ale to melodia przyszłości.
W takich chwilach żałuję, że nie ma już zakonów rycerskich sensu stricte. Bo który z chrześcijan nie patrzył by teraz z radością na uzbrojoną krucjatę kierująca się do Strasburga i w sposób tradycyjny uświadamiający Wysokiemu Trybunałowi co powinno być. Było by miło..ale nie jest. I nie będzie. Inne czasy, inni ludzie..;
Mimo wszystko jednak Krzyżacy także są w Polsce, a nawet w Toruniu tematem zakazanym. W dodatku w Toruniu prawnie- Rada Miasta po zburzeniu zamku krzyżackiego zakazała go odbudować. Niby stało się to z obawy, by zamku nie obsadziła załoga królewska, ale tak czy inaczej osobiście wątpię, że jakakolwiek królewska załoga kiedykolwiek obsadzi zamek. A ruina nadal straszy.
Nie tak dawno pojawił się pomysł budowy pomnika założyciela miasta. No a kto miasto założył? Dokument lokacyjny dla Torunia został wystawiony 28 grudnia 1233 r. przez wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Hermana von Salza i preceptora na Słowiańszczyznę i Prusy Hermana Balka. Toruń został zatem założony przez Krzyżaków i podlegał ich zarządowi aż do 1454 r., kiedy w ramach tzw. inkorporacji został włączony w granice Rzeczypospolitej (za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka).
Heca.. zamiast tego powstał kolejny pomnik Jana Pawła II oraz Planetoidy. Zapomniał bym o sławnym już Słoniu.
Wracając do Zamku. Wiadomo, że zamek i stołp stanowiący jego integralną część był ośrodkiem Krzyżackiego nadzoru nad miastem. Nadzór ten był z czasem coraz bardziej uciążliwy- zamiast 2/3 obrońców na murach miasta, Zakon dawał 2/3 uciśnień fiskalnych na mieszczan (prawie jak w Unii). Na zamku jednak istniała też kaplica.W źródłach Krzyżackich odnajdujemy informację, że w 1263 roku trwały prace przy wznoszeniu kaplicy zamkowej, a wszyscy budujący ją mieli dostać od biskupa warmińskiego Anzelma odpust. Niektórzy mówią że to była kaplica krzyżacka, ściśle niemiecka i w ogóle nie należy jej traktować jako miejsca kultu. Zapominają jednak że w latach 1410-1411 zamek- a więc i kaplica były w rękach polskich. Dodatkowo pozwolę sobie dać upust moim monarchistycznym przekonaniom i wspomnę że jako miejsce reprezentacyjne w zamku była ona Kaplica miejscem wielu ważnych uroczystości- gościli w niej między innymi królowie czescy - Jan Luksemburski oraz Karol IV (w marcu 1329 r. Jan Luksemburski zawarł w Toruniu z wielkim mistrzem Wernerem von Orseln układ przeciw królowi Łokietkowi)
Toruń jako pierwsze miasto w czasie wojny 13-letniej wypowiedział posłuszeństwo Suzerenowi.Zły to ptak co własne gniazdo kala jednak należy zwrócić uwagę jak to się odbyło- 4 lutego 1454 roku Tajna Rada wysyłając z Torunia do Malborka "wielkie" poselstwo formalnie wypowiedziała wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu posłuszeństwo, a już 7 lutego 1454 roku mieszczanie toruńscy podjęli atak na zamek. Trochę mi to przypomina wręczenie przez ZSRR ambasadorowi polskiemu noty 17 września 1939 roku..ale pomijam. Rzeczony atak nie przyniósł żadnych rezultatów. Po nieudanym szturmie rozpoczęło się oblężenie. Nieliczna załoga krzyżacka postanowiła bronić zamku. Do obrońców dołączyli uciekinierzy z miasta czyli urzędnicy krzyżaccy, nieliczni zakonnicy, garstka rycerzy w służbie Zakonu. Liczba obrońców nie przekraczała 200. Na zamku znajdowało się także dwóch księży. W trakcie oblężenia Krzyżacy prowadzili z mieszczanami negocjacje. Początkowo komtur zamku Albrecht Kalb odmówił poddania się, jednakże z braku środków do obrony (brak prochu, bełtów do kusz) i żywności poddał zamek 8 lutego 1454 roku. Prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, że nie utrzyma zamku zwłaszcza, że mieszczanie prowadzili skuteczny ostrzał z dział. Ponadto rycerze zaciężni wynajęci przez torunian szykowali się do decydującego szturmu właśnie 8 lutego. Po zdobyciu zamku w ciągu kilku miesięcy przy pomocy opłaconych przez miasto cieśli, murarzy, robotników zamek główny i część przedzamcza rozebrano. Zostawiono jedynie Gdanisko, szpital i kilka innych budowli takich jak np. młyny. Zamek główny uległ praktycznie zniszczeniu, w niektórych miejscach rozebrany nawet do poziomu piwnic, które to zasypano później gruzem. Cegły z rozbiórki posłużyły jako budulec. Wkrótce Rada Miasta Torunia podjęła decyzję, aby pozostałości zamku stały się miejscem wysypywania śmieci. Kaplica zamkowa zmieniła się w śmietnisko.
To chyba najbardziej zapomniane miejsce kultu w Toruniu. Nie dość że zapomniane to zmienione w śmietnisko. Wymazane z przewodników. Dziś, gdy istnieje REALNA szansa na to że już niedługo Kościół zejdzie do podziemi należy szczególnie pamiętać o ruinach. Tam jest wieniec łask które wymodlone przez wieki czekają na depozytariusza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



