Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chełmno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chełmno. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 października 2010

Jeszcze słów kilka o błog. Janie z Torunia


I tak trwało to starodawne nabożeństwo do błog. .Jana przez kilka wieków aż do pojawienia się nieszczęsnej reformacji luterskiej. W ten czas albowiem innowiercy przepędziwszy z klasztoru zakonników, najhaniebniej miejsce to święte znieważyli: dom on Boży, kościół św. Jakóba w oborę miejską zamienili (więcej niż pogańskim sposobem bydła tam napędziwszy)jeden z luterskich niedowiarków, kowal jakiś, odjął żelazne kraty z po nad grobu bł. Jana ku swemu pożytkowi je obracając. Teraz i kości Święte z otwartego grobu wyjęto i bardzo je zbezczeszczono: powiadają, iż zuchwałe Żaki czyli uczniowie miejscy, których po wypędzeniu zakonników w tym tu klasztorze umieszczono, po całym kościele niemi się ciskali i większy jeszcze despekt im wyrządzali.
Przy czem taki cud się stał, jako mówią, że owe kości, choć je nieraz wyjmowali i rozrzucali, zawsze napowrót pospołu w swoim dawnym grobie się znajdowały, ku wielkiemu podziwieniu samychże nawet innowierców, którzy je teraz ze zemsty wraz z całym otwartym grobem ziemią i gruzem zasypali. Wprzód jednak niż to uczynili, pisarz jakiś biskupi ze Starogrodu. nazwiskiem Gorczyca z Lubawy, obmył je ze czcią i znowu do onej trumienki ze złocistymi gwiazdami położył. A widząc, że były niezupełne, w skutek częstego po kościeIe rzucania, innych podobnych kości dobrał i do nich przyłożył, tak że później trudno ich było rozpoznać i odłączyć. W taki to sposób ów sławny grób błogo .Jana w Chełmnie w zupełne już prawic popadł zapomnienie.

I trwało to spustoszenie przez kilkadziesiąt lat, aż dopiero Piotr Kostka został chełmińskim biskupem w roku 1574. Gorliwy ten pasterz odebrał najprzód innowiercom kościół św. Jakóba, a oczyściwszy go z owej szpetności dawniejszej oddał napowrót Ojcom Franciszkanom, żeby w nim jak przedtem odprawiali nabożeństwo. Ponieważ jednak ci Ojcowie z Polski przyszli, a nie jako pierwotni zakonnicy ze Saksonii, nic też o błogo Janie z Torunia nie słyszeli, ba nawet o grobie jego przez dłuższy czas, gdzie by się znajdował, nie wiedzieli. Z czego zaraz duch zły chciał skorzystać, myśląc, ze na poniewierkę błogo Jana wyda i katolickie nabożeństwo do Świętych Pańskich zohydzi. Pobudził więc ku temu niektórych niedowiarków, zresztą nieznanych, którzy udając pobożnych zamorczyków do Chełmna przyszli i tam głośno wszędzie opowiadali, że im się ten błogosławiony Jan Franciszkanin gdy jechali na morzu z wielką jasnością objawił i z niebezpieczeństwa ich wyratował, rozkazując, ażeby grób jego w Chełmnie u fary, nad którym jest kamień z jego napisem, odwiedzili. Prosili wtedy mieszczan chełmińskich, ażeby im ten grób bl. Jana 11 fary pokazali. Czego  mieszczanie oczywiście nie wiedzieli, bo nigdy u fary grobu Jana błogosławionego nie było. .Ale owi zamorczycy mówili: Jednak musi być prawda, bo się nam pokazał; chodźmy i szukajmy. A wiedzieli ci oszukańcy już poprzednio, że u fary rzeczywiście jakiś Jan Monnich, ale kupiec, był pochowany i że miał na grobowym kamieniu taki napis; do tego więc kamienia poszli i mówili. że to jest ten Jan Franciszkanin. Stało się to oszukaństwo roku Pańskiego 1610, kiedy proboszczem u fary był baczny i godny kapłan Jan Panecius, archiprezbiter chełmiński ten zaraz od początku tym baśniom nic wierzył, ale wiele z pospólstwa uwierzyło.
Pan Bóg jednak złe niedowiarków zamysł na chwałę swoją i tego sługi swego świętego obrócił. Albowiem teraz dopiero 00. Franciszkanie, fałszywymi  baśniami pobudzeni, pytać się  zaczęli od katolików starszych w latach, aniżeli była ona nowa luterska wiara, gdzie by się znajdował grób tego Jana. Od których gdy zostali jednogłośnie pouczeni: że tylko w ich kościele u św. Jakóba może być: poszli i szukali na pokazanym miejscu, gdzie nad cyborium obraz tego Świętego jeszcze był namalowany, a i wonność jakąś przedziwną wiele osób tam czuło. Kopali wtedy i znaleźli ów grób pod nowym pawimentem kościelnym, a pod gruzem i rumowiskiem kawałki trumienki j z gwiazdami złocistymi, a pod niemi pomieszane kości, - i wielce się ucieszyli z takiego odkrycia kości świętych Janowych Ojcowie Franciszkanie i wszyscy wierni, nie mogąc jednak dojść tego dokumentnie, czy są prawdziwe, a nie raczej przez pomyłkę albo złość ludzką podłożone, zostawili je tymczasowo na osobności według życzenia biskupiego i dekretów soboru Trydenckiego, ażeby je Pan Bóg cudami raczył potwierdzić.

W roku 1627 pobożny król Zygmunt III bawiąc właśnie w obozie pod Tczewem na wojnie przeciwko Szwedom, wielce się też wypytywał i o Janie błogosławionym z Torunia; a chcąc mieć pewność, gdzie leży, rozkazał, ażeby ów grób u fary w Chełmnie, który to pokazywali jakoby z objawienia owi niedowiarkowie w roku 1610, został urzędowo pod szukany, co też niebawem uskutecznił władzą biskupa ówczesnego Jakóba Zadzika często wspominany Fryderyk Szembek, jezuita., który grób ów kazał w obecności wielu świadków otworzyć dnia 29 września tegoż roku 1627, ku wielkiej radości wszystkich znalazł w nim, nie zakonnika Franciszkanina z koroną wystrzyżoną, ale Niemca jakiegoś kudłatego, owego kupca Jana Monnich; przez co oszukaństwo tych niedowiarków zupełnie jawnie było wykazane.
Tak więc oo. Franciszkanie mając teraz pewność, że u nich znajduje się grób błogo .Jana z Torunia, usilnie się starali, ażeby też tego Patrona świętego, jak to dawniej bywało, znowu publicznie uczcić mogli. Ku czemu bardzo się także skłaniał biskup ówczesny Jakób Zadzik. Nie mógł atoli zaraz wydać dekretu, ażeby sam tę rzecz dla pewnych okoliczności wprzód na miejscu dobrze zbadał i świadków przesłuchał; w czym zaś różne potrzeby Rzeczypospolitej, w których brał udział, wciąż mu były przeszkodą. Aż dopiero biskup Jan Lipski, który i cześć św. Jutty i św. Doroty już był odnowił, sprawą tą się zajął. Na żądanie wprzód Alexandra Jerzego Dorpowskiego i Jana Szmaka, kanoników chełmińskich i oficjałów generalnych obydwóch swoich diecezji, a potem na usilne nalegania Melchiora Wejhera, wojewody chełmińskiego i Mikołaja synowca jego, wojewodzica chełmińskiego, o to gorąco proszących, niemniej i od zakonnego stanu Puszczony kilkakrotnie przez Franciszka Madalińskiego kustosza chełmińskiego i Adryana Bratkowicza, św. teologii doktora, przybył biskup Lipski do Chełmna w roku 1638. Najprzód dnia 28 października badał różnych świadków, którzy wszyscy pod przysięgą zeznali, jako dawniej tenże Jan z Torunia bardzo był czczony, mianowicie tu w Chełmnie, gdzie do grobu jego liczne pielgrzymki się odbywały; także i o wielu cudach zeznali świadkowie. Dnia następnego czynił biskup pilną naradę z prałatami swoimi i teologami względem tej sprawy. Poczem będąc o prawdzie dostatecznie przekonany, tegoż dnia 29 października kazał dekret wygotować tej treści: że od tego czasu znowu jest wolno owego świątobliwego Jana z Torunia nazywać błogosławionym czyli świętym i cześć mu oddawać nietylko prywatnie, ale publicznie po wszystkich kościołach obydwóch diecezji chełmińskiej i poznańskiej, obrazy jego malować, wota za- wieszać, świece zapalać i t. d., zupełnie jak to już od przeszłego roku wolno było czcić św. Juttę i św. Dorotę . Tylko kości tegoż błogo Jana znalezione niedawno nie mógł pozwolić biskup wystawić ku publicznemu uczczeniu, albowiem były wtedy jeszcze wątpliwe, chyba by w przyszłości Pan Bóg łaskawie cudami je stwierdził.
W następną Niedzielę, 23 po Świątkach, dnia 30 października postanowiono odbyć uroczyste odnowienie zapomnianej czci błog. Jana, i to najprzód w Chełmnie przy jego grobie u Ojców Franciszkanów. Obraz nowego Patrona był zawczasu na ten akt kosztem biskupim sprawiony, olejowymi farbami udatnie namalowany, dokoła ślubnymi znakami czyli wotami i klejnotami drogimi przyozdobiony; błogo Jan trzymał jak zwykle gorejącą pochodnię w ręku. Po prawej stronie obrazu stał napis łaciński, ofiarowany nowemu swojemu Świętemu od miasta Chełmna:
D. Joanni Thorun Minoritae
Praesulis Optimi Joannis Lipski
Pietate in honoribus restaurandis Redivivo
S.P.Q.C.
Suo Tutelari  antiquo gratulatur.
Co oznacza po polsku: BIog. Janowi z Torunia, Minorycie czci pobożnej, przez Najmiłościwszego arcypasterza Jana Lipskiego na nowo wskrzeszonej jako swojemu starodawnemu Patronowi  rada i całe mieszczaństwo chełmińskie  winszują. Drugi napis Drugi napis po lewej stronic dał sam biskup:
D. Joanni Pruteno, Ordiuis Minorum,
Antiquos Honores a perfidis prophanatos
pie restituens
Joannes Lipski Culmensis et Pomesaniae Antistes
  Ejus patrocinio se suasque oves Pastor induignus
supplex commendat.
W polskim języku znaczy to: Błog. Janowi z Prus, zakonu Braci Mniejszych, Jan Lipski, chełmiński i poznański biskup, starodawną pobożną chwałę, przez niewiernych zbezczeszczoną, na nowo przywracając, siebie i owieczki swoje ku obronie poleca, niegodny pasterz.
Ludu wiernego bardzo wielkie mnóstwo zgromadziło się na tę nieznaną dotąd uroczystość; także i szlachta i duchowieństwo licznie było zastąpione. Sam biskup brał udział w uroczystości: odprawił najprzód Mszę świętą, a następnie wysłuchał kazania, w którym kaznodzieja wyłożył ludowi wszystko, co się tyczyło nowego tego nabożeństwa. Przy końcu wyszedł ze zakrystii, poprzedzony liczną assystencyą duchowieństwa, wspomniany już Alexander Jerzy Dorpowski, oficjał i kanonik chełmiński, w kapie ubrany, który z rozkazu biskupiego wśród przepisanych obrządków zdjął zasłonę z obrazu i ludowi na uczczenie go przedstawił. Warte zapewne wspomnienia, że biskup Lipski w dekrecie swoim część starodawną wznawiającym na pierwszym miejscu polecił opiece błog. Jana nieszczęśliwe jeszcze wtedy miasto Chełmno, prosząc, ażeby za jego przyczyną odjęte zostało od miasta owe zasłużone podobno przekleństwo ,Boże, i ta przemoc szatańskiego niedowiarstwa, które je aż do niepoznania zeszpeciło . Czy i po innych kościołach w diecezji odprawiali podobne nabożeństwa na cześć wznowioną błog. .Jana, nie ma wiadomości; tyle jednak pewno, ze u 00. Franciszkanów w Chełmnie i nadal ono trwało. I tak wiadomo jest z pewnego źródła, że ci Ojcowie utrzymywali w swoim kościele osobny ołtarz poświęcony błog. Janowi. Niemniej i uroczystość osobną mieli, przez którą co rok pamiątkę tego św. Patrona pobożnie obchodzili; przypadało to święto w dzień następny po św. Szymonie i Judzie: w solennej wotywie, którą Ojcowie odprawiali do błog. Jana, chełmińscy mieszczanie licznie brali udział, także i rada miejska zawsze na nią przybywała.

poniedziałek, 4 października 2010

Jeszcze o błogosławionym Janie z Torunia

Z racji przypominania że 9 października obchodzimy rocznicę narodzin dla Nieba bł. Jana przypominam nieco zarys jego dziejów. Osobiście mam nadzieje udać się z pielgrzymką w ten dzień do jego grobu (a także grobu I naszego biskupa). Co jeśli dobry Bóg da stanie się.
-------------------------------------------------

Jan , nazywany zwykle Łobdowczyk urodził się w Toruniu z rodziców uczciwych, którzy go dobrze w bojaźni Pańskiej i pobożności wychwali. Kiedy już podrósł, powiadają, ze razu pewnego przechadzał się nad Wisłą i pilnie na wodę mimo płynącą się zapatrywał: za szczególnym tchnieniem łaski Boskiej poznał wtedy znikomość świata, który podobnie przemija jak woda, opuścił rodziców i wszystko co posiadał i wstąpił do klasztoru Franciszkanów w Toruniu. Później udał się do tegoż klasztoru w Chełmnie gdzie żyjąc według reguły św. przyświecał wszystkim wielkimi cnotami, niemniej i nauką głęboką i kazaniami częstymi wielu do zbawienia dopomagał. Przez dłuższy czas był spowiednikiem św. Jutty, żyjącej jako pustelnica w lasach przy Chełmży.

Mimo zwyczajnych tych zajęć O. Jan wiele czasu trawił na bogomyślności, do coraz większej pokory i miłości się zapalając. Najchętniej lubił o tym rozmyślać, jako się Pan Bóg z miłości dla naszego zbawienia tak bardzo poniżył, że się nawet małym dziecięciem narodził i piersiami macierzyńskimi, zupełnie jako i inne dzieci, rady fobie dać nie mogąc, chciał być karmiony ów Pan, który wszelkie stworzenie żyjące karmi.
Także i Matki jego Maryi Panny godność niewypowiedzianą z macierzyństwa takiego czule podziwiał, gorąco ją zawsze prosząc by mu te dwie cnoty pokory i miłości uprosiła.
I musiało być Bogu bardzo przyjemne .Janowe to nabożeństwo, ponieważ po kilka kroć ukazywał mu się Pan Jezus w postaci małego dzieciątka trzymany na ręce Matki Najświętszej. Przy czym Jan błogosławiony i tej jeszcze łaski stał się godzien. że Matka Najświętsza mile z nim rozmawiała, a mały Pan Jezus nie raz się kwilił zupełnie jak małe dziecię. Kiedy zakonnicy przez drzwi celi Janowej rozmowy takie jakby z niewiastą pierwszy raz usłyszeli, bardzo się temu dziwili, co by to być mogło,
ale jeszcze nic złego nie przypuszczali, wielką Janową Świętobliwość dobrze znając. Gdy to jednak potem częściej bywało. a raz nawet płakanie jakby małego dziecięcia wyraźnie słyszeli, przed jego
celą czatując, źle o nim rozumieć poczęli. Kołatali wtedy mocno we drzwi, aby ich wpuścił; a gdy O. Jan wcale nie otwierał, gwałtem drzwi sobie rozwarli i do celi weszli. Ale tu jakżeż się wszyscy zadziwili, kiedy u niego niczego nie znaleźli, tylko wielki jakby wizerunek Ukrzyżowanego Zbawiciela, na którym tak miękkie było ciało, jako u żywego (człowieka). Zapytany teraz Jan od starszych, aby szczerze powiedział pod posłuszeństwem, co by to było, zeznał z pokorą: że mu się Chrystus Pan w postaci małego dziecięcia ukazał z Matką swoją Najświętszą, która go na ręku piastowała. Raz rzewnie płaczącego widząc Pana Jezusa ,Matka Najświętsza, spytała "Dlaczego by tak płakał? On jej odpowiedział że wiara i nabożeństwo katolickie, tak zacnie w Prusipch kwitnąc, podeptane i poniszczone bardzo być miało od nieprzyjaciół Kościoła z wielką szkodą dusz ludzkich, nad których zatratą bolejąc Pan Jezus tak płakał. Przy takich nadzwyczajnych łaskach Bożych błogosławiony Jan w pychę bynajmniej nie popadając, ale przeciwnie w chrześcijańskiej pokorze coraz bardziej ćwicząc się, pracował koło zbawienia dusz ludzkich z przedziwnym skutkiem. Na koniec umarł pełen zasług dnia 9 października roku 1264 w onemże mieście Chełmnie i pochowany jest wspólnym grobie przy innych zmarłych współbraciach. w kościele św. Jakóba który mieli dawniej Franciszkanie.
(Fankidejski Jakub "Obrazy cudowne i miejsca w dzisiejszej dyecezyji chełmińskiej")

wtorek, 7 września 2010

Prawo chełmińskie- rzecz o prawej łopatce i bobrach














28 grudnia 1233 r. mistrz krajowy Hermann Balk wydał przywilej lokacyjny ustalający prawa miejskie dla mieszkańców dwóch miast: Chełmna i Torunia. Charakterystyczne jest to. że budując od nowa miasto przeznaczone na stolicę (civitas metropolitana) Krzyżacy zachowali jego dawną słowiańską nazwę, latynizując ją tylko. Niezwykle rzadki, wręcz wyjątkowy przypadek lokowania dwóch miast w oparciu o ten sam dokument można wytłumaczyć tym, iż zamierzano stworzyć zeń wzorcowy akt prawny dla przyszłych lokacji. Za podstawę wzięto prawo magdeburskie, stosowane powszechnie na rozległych obszarach Europy Środkowej. Równocześnie jednak chodziło o to. aby je uatrakcyjnić dla kolonistów, których należało zachęcić do osiedlania się na wyludnionych i na razie dość jeszcze dzikich terenach. Zastosowano więc elementy zaczerpnięte z innych praw. jak o tym była już mowa. i tak sformułowany przywilej miał się rzeczywiście stać wzorcowym dla większości miast, nie tylko państwa krzyżackiego. ale także obszarów ościennych.
Oryginału dokumentu nie znamy. Miał on przepaść w pożarze miasta już w 1244 r.. znana jest jednak treść, bowiem przekazały ją liczne odpisy. Chcielibyśmy tu pokrótce scharakteryzować niektóre postanowienia (wszystkie cytaty według tłumaczenia Witolda Wróblewskiego).
Artykuł 1 ustanawia sądownictwo, przyznając mieszczanom prawo corocznego wyboru jednego sędziego. Jak już jednak wspomnieliśmy, kandydatura musiała być aprobowana przez Zakon, a jego werdykty w przypadku większych przewinień (np. zabójstwa. rozlewu krwi itp.) musiały być zatwierdzane ,jeśli sędzia chciał darować karę.
Artykuł 2 przyznał miastu patrymonium w wymiarze 300 łanów flamandzkich do wspólnego użytku mieszczan ,,..na łąki. pastwiska i ogrody" oraz Wisłę powyżej miasta do jednej mili i poniżej do drugiej mili ,,ze wszystkimi korzyściami z wyjątkiem wysp i bobrów". Z tych uprawnień mieli korzystać nie tylko mieszczanie. ale i przybysze (pielgrzymi), a więc zapewne przybywający z Zachodu kandydaci na krzyżowców.
Artykuł 4 dotyczył znów sądownictwa: ustalał kary za przewinienia w oparciu o prawo magdeburskie, obniżał je jednocześnie do połowy. Stanowił on zarazem prymat Chełmna w przypadku wątpliwości prawnych występujących w innych miastach.
Artykuł 5 ustalał przewozy przez Wisłę, a zarazem zwalniał z opłat ,,..wszystkich naszych braci tych, którzy są na ich utrzymaniu i wszystkich. którzy z jakiegokolwiek są zakonu, ponadto wszystkich posłów do naszego zakonu bądź wysłanych przez zakon". Tenże artykuł nadawał dalsze łany obu miastom (dla Chełmna 120) na koszta utrzymania straży murów.
Artykuł 6 zabraniał Zakonowi kupowania domów w obrębie murów. ale nie zakazywał przyjmowania darowizn z tym, że miały one podlegać jurysdykcji miejskiej, spod której wyjęte były jednak,, ..nasze warownie. które już posiadamy w tych miastach".
Artykuł 7 określa uposażenie parafialne, zastrzegając jednak dla Zakonu patronat, co było wyraźnym ograniczeniem władzy biskupiej.
Artykuł 8 ma charakter wskazówki dotyczącej rozsądzania spraw własnościowych w mieście, przyznając ważną rolę zeznaniom świadków.
Artykuł 9 jest wyraźnie zachętą dla przyszłych mieszkańców. Zwalnia ich bowiem z wszelkich ,,..niesłusznych podatków i przymusowego podejmowania gości", rozciągając to postanowienie również na dobra położone poza obrębem miasta. Tych właśnie dóbr i ich wieczystego dziedziczenia przez mieszczan, którzy je pozyskali od Zakonu dotyczy artykuł 10, który mówi o przywilejach Zakonu w odniesieniu do jezior. Szczegółowe postanowienia dotyczą bobrów, a inne odnoszą się do cenniejszych kopalni (sól, złoto i srebro),które mogłyby być znalezione na terenach należących do mieszczan.
Artykuł 12 dotyczy rybołówstwa w małych jeziorach. Zezwolono na dokonywanie połowów ,,jakimkolwiek narzędziem pragnąłby łowić ryby, jedynie dla spożytkowania na własnym stole". Zakazywano jednak posługiwania się niewodem, co było zastrzeżone wyłącznie dla Zakonu.
Artykuł 13 dotyczy młynów i zezwala tym mieszczanom, których pól,, ..rzeka dotyka", na budowę jednego młyna. Gdyby jednak warunki pozwalały na budowa me większej ich liczby, Zakon miał pokrywać koszt jednej trzeciej budowy, pobierając w zamian odpowiednio trzecią cześć dochodów.
Z artykułu 14 dowiadujemy się, że mieszczanie uprawiali również łowiectwo. Postanowienie zobowiązywało ich,, ..oddać naszemu zakonowi prawą łopatkę każdego dzikiego zwierzęcia. którego oni sami, albo ich ludzie schwytają, z wyjątkiem niedźwiedzi. dzików i saren". W dalszym ciągu przywilej podkreśla, że wszystkie postanowienia dotyczące Jezior, młynów i zwierzyny odnoszą się "tylko do tych mieszczan. o których wiadomo [...]. że od naszego zakonu posiadają dziedzictwo".
Artykuł 15 zezwalał mieszczanom na sprzedaż owych dóbr, ale jedynie osobom ,,przydatnym ziemi i naszemu zakonowi tak, aby ci, którzy je kupują, przyjęli je z ręki braci.....”. Dalej zawarto postanowienie o obowiązkowej służbie z bronią i koniem na rzecz Zakonu.
Artykuł 16 przeciwstawia się akumulacji dóbr, zezwalając mieszczaninowi na nabycie tylko jednego dziedzictwa.
Artykuł 17 podejmuje ponownie i rozwija postanowienia dotyczące służby zbrojnej na rzecz Zakonu, nakazując każdemu kto posiada 40 łanów stawanie ,,z pełnym uzbrojeniem i okrytym rumakiem, odpowiednim do takiego uzbrojenia i co najmniej z dwoma innymi wierzchowcami".
Właściciele pomniejszych dziedzictw zobowiązani byli stawiać się z jednym koniem i lżejszym uzbrojeniem. Ciekawie brzmi uzasadnienie: mieszczanin ,,powinien z braćmi naszymi dążyć na wyprawę, ilekroć przez nich zostanie wezwany przeciwko Prusom,których powszechnie nazywa się Pomezanami i przeciwko wszystkim napastującym ziemię chełmińską. Kiedy zaś wspomnianych Pomezan dłużej w zasadzie nie będzie trzeba się bać w ziemi chełmińskiej za sprawą Pana, wszyscy wzmiankowani mieszczanie będą wolni od wypraw. Jednak dla obrony ziemi, oczywiście aż do Wisły, Osy i Drwęcy, będą zobowiązani wyruszać z braćmi [...] przeciwko każdemu napastnikowi.....”. Był to więc artykuł niezwykle ważny, daleko odbiegający od zwykłych spraw miejskich. a zapewniający - jak by to się dziś nazwało - obronę terytorialną.
Artykuł 18 ustanawia podatek pieniężny i w naturze (w wosku). co jednak miało charakter nieco symboliczny, mający corocznie potwierdzać podległość mieszczan Zakonowi. Kolejny artykuł szczegółowo ustanawia płatności i kary za zwłokę, a następny - artykuł 20 - wyznacza dalsze rygory za niedopełnienie postanowień przywileju.
Artykuł 21 ustala wysokość dziesięcin, a 22 reguluje zasady bicia monety: denarów bitych z dobrego i czystego srebra. W artykule 23 zaznaczono, że wielkość łanów ma być liczona ,,według zwyczaju flamandzkiego", a wreszcie artykuł 24 zwalniał ,,całą wzmiankowaną ziemię od wszelkiego cła"
Nie jest to tekst pierwotny, ale ponowiony w 1251 r. Dokument z tego czasu, przeznaczony dla Chełmna, znajduje się obecnie w zbiorach berlińskiego archiwum (Geheimes Staatsarchiv Preussischer Kulturbesitz). Analogiczny akt przeznaczony dla Torunia przechowywany jest w Archiwum Państwowym w Toruniu, w autentycznej dębowej kapsule z XVI w. Istnieją jeszcze inne, późniejsze kopie, a także przedruki (m.in. w słynnym dziele Hartknocha Alt und Neues Preussen z 1684 r.). Na ich podstawie można było skolekcjonować tekst wzorcowy, jeśli nie identyczny, to bardzo bliski brzmieniu oryginału. Ale prawo chełmińskie to nie tylko ów niezwykle ważny dokument. lecz cały zespół kolejno nadawanych przywilejów i podejmowanych uchwał (wilkierzy). Oryginalność prawa wynikającego z całego tego kompleksu polega na jego modyfikacjach, a przede wszystkim na tym, że przekraczał wszystkie inne w zakresie praw przyznawanych mieszczanom. Tak więc np. sędzia pochodził z wyboru a nie z mianowania, zasada dziedziczenia zaś, przejęta z prawa flamandzkiego, przewidywała prawo do spadku dla potomków obu płci. Krzyżacy zabezpieczyli nowo powstającym miastom szereg przywilejów fiskalnych, a ucisk podatkowy miał się przejawić znacznie później, przede wszystkim w związku z wydatkami wojennymi. Krzyżacy kontrolowali zresztą dość dokładnie działalność władz miejskich. Istotne w prawodawstwie tego, jeśli tak wolno się wyrazić: orężnego państwa, były postanowienia dotyczące obowiązku służby wojskowej mieszczan. Dopiero późniejsza praktyka miała wykazać. że pierwotnie ..obronne" postanowienia przeobrazić się miały w obowiązkowy udział zbrojny miast w ekspansywnej polityce krzyżackiej. Oręż ten jednak obrócił się przeciwko Zakonowi, jak to miało wykazać zawiązane Związku Pruskiego i w konsekwencji wojna trzynastoletnia, w której większą rolę od rycerstwa odegrać miały miasta.

---------------------------------------------------------------------------------

Po długiej przerwie czas wrócić do wierszopisarstwa. Trochę materiałów leży na biurku, trochę zdjęć na karcie aparatu, trochę przemyśleń. Mam nadzieję że nadal będzie ciekawie, niepokornie i.. o tym co było kiedyś ;)